Berber whisky – miłość, życie i śmierć w szklance

Zachodni turysta może łatwo dać się nabrać, jeśli nie wie co to Berber whisky. Tym łatwiej jeśli zapomni, że Maroko to kraj muzułmański, a muzułmanie nie piją alkoholu. Nigdy. Dlaczego? Bo nie można się modlić będąc pod wpływem alkoholu , a muzułmanin modli się pięć razy dziennie… Prawdziwy wyznawca Islamu będzie mógł pić po śmierci w raju, mając u boku 73 dziewice i niekończącą się ilość najlepszego wina. Obietnica godna abstynencji. 

Wyjdźmy jednak z raju i wróćmy do Maroka. Alkohol jest tutaj dostępny, ale trudniej niż u nas. Dostaniemy go w niektórych hotelach, supermarketach i lepszych restauracjach. No więc teoretycznie wolno pić, jeśli nie jesteś muzułmaninem. Nie wolno jednak być pijanym, bo można zostać zatrzymanym przez miejscową policję. Dlatego lepiej nie ryzykować i pić to co w Maroku mają najlepsze, czyli herbatę zwaną berber whisky i świeżo wyciskane soki owocowe. 

Herbata lepsza od lodów

Gorące popołudnie w Marrakeszu. Ponad 30 stopni Celcjusza. Zachodni turysta ledwo zipie i myśli, że oddałby wszystko za gałkę lodów lub drinka w szklance wypełnionej po brzegi kruszonym lodem. Marokańczyk tymczasem siada w swojej długiej wełnianej szacie zwanej dżelaba i parzy ciepłą herbatę. Turysta patrzy na Marokańczyka i myśli sobie, że miejscowy albo jest chory na głowę, albo to fatamorgana, albo w najlepszym wypadku Marokańczyk ma udar nie do końca wie co robi. Marokańczyk tymczasem nie patrzy na turystę, lecz skupia się na swoim rytuale. Turysta go nie obchodzi, bo w tej chwili to on ma przerwę. 

No więc Marokańczycy piją herbatę na upał. Dziwne? Nie, normalne. W czasie upału nasze ciało chłodzi się pocąc i jest to naturalny odruch. Jeśli zjemy lody, nasze ciało ochłodzi się na chwilę, ale później podczas trawienia, zacznie się grzać i przestanie pocić. Jeśli wypijemy ciepłą herbatę, nasze ciało będzie się chłodzić samoistnie. Jaki z tego morał? Ciepła herbata lepiej chłodzi ciało niż zimny lód. Turysta tego nie wie, bo u niego nie ma takich upałów. U niego w kraju powyżej 30 stopni bywa, podkreślam BYWA, tylko przez dwa miesiące w roku, a nie tak jak na Saharze przez 10 miesięcy w roku niemal codziennie. Turysta nie doświadczył w swoim kraju temperatury sięgającej 50 stopni Celcjusza. Trudno się więc dziwić, że pojęcie o radzeniu sobie z upałem ma równie blade co skórę. 

Jak smakuje Berber whisky?

Jak już ustaliliśmy Berber whisky to herbata, ale nie taka zwykła herbata. Właściwie herbata to duże słowo, jak na napój, który w większości składa się z mięty i cukru. Niektórzy twierdzą, że smakuje jak pasta do zębów. Ja się z tym nie zgadzam, chociaż muszę przyznać, że smakuje ona specyficznie. Marokańczycy nigdy nie piją jednej szklanki herbaty. Zawsze są to trzy szklaneczki i każda powinna smakować inaczej. Gdy zapytałem o to jednego z miejscowych, popijającego herbatę na targu odparł: 

– Pierwsza szklanka powinna być gorzka jak życie. Druga szklanka mocna jak miłość. Trzecia zaś słodka jak śmierć – napił się spienionej herbaty i lekko skrzywił. To była pierwsza szklanka. 

Wolę się trzymać tego opisu, ale jak ktoś woli pastę do zębów, to jego sprawa. 

Rytuał

Przygotowanie marokańskiej herbaty w tradycyjny sposób nie jest takie proste. Wszystko robione jest niespiesznie i precyzyjnie. Mieliśmy okazję obserwować jak się to robi w jakiejś wiosce gdzieś w górach Atlas. Mężczyzna, który przygotowywał nam herbatę był sprzedawcą dywanów. Siedzieliśmy w jego sklepie na jednym z kolorowych i miękkich dywanów z wełny wielbłąda. 

sprzedawca dywanów

Najpierw wrzucił herbatę do dzbanka i zalał niewielką ilością wrzącej wody. Po 30 sekundach przelał napar do szklaneczki. 

– To dusza herbaty – powiedział. Następnie zalał herbatę ponownie. Po około dwóch minutach wylał napar, tym razem nie zachowując go. Wrzucił do dzbanka garść świeżej mięty, sporo cukru, „zwrócił herbacie duszę” i zalał to wszystko dużą ilością gorącej wody. Siedzieliśmy i czekaliśmy, a herbata się parzyła. Po kolejnych pięciu minutach mężczyzna wziął do jednej ręki dzbanek, do drugiej szklankę i nalał herbatę z dużej wysokości. Wyciągnąłem rękę po szklankę, jednak szybko schowałem ją zawstydzony, gdy mężczyzna wlał herbatę z powrotem do dzbanka. Nalał jeszcze raz do szklanki i z powrotem do dzbanka. I jeszcze raz do szklanki i jeszcze raz do dzbanka. Lał z dużej wysokości, więc pięknie się pieniła. W końcu za czwartym razem nalał i podał mi szklankę. Herbata była gotowa. Spróbowałem. Gorąca, słodka, miętowa i z pyszną pianką na górze. Pozostawiła po sobie posmak gorzki jak życie. 

Przeczytaj inne ciekawe wpisy z Maroka:

Sahara – największa światynia świata

Dlaczego kuchnia marokaśska jest taka ciekawa?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *